• Wpisów:26
  • Średnio co: 42 dni
  • Ostatni wpis:3 lata temu, 21:33
  • Licznik odwiedzin:5 874 / 1155 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Dzisiejszy dzień był okropny.
Postanowiłam pierwszy raz od początku roku szkolnego ubrać się kobieco. Założyłam wiec koszulkę w kwiaty z dość takim sobie dekoltem + czarny sweterek i czarne spodnie.
Niestety, nie nacieszyłam się tym, bo koledzy od pierwszych lekcji zaczęli się ze mnie śmiać i mówili do siebie "szeptem" zdania typu "Ale cycki, takie tylko łapać w ręce", lub "Schowaj te cycki".
A dekolt wcale nie był jakiś wielki. W sumie to dostrzegli mój kompleks- zbyt duży jak dla mnie biust. Dlatego to tak mnie dotknęło. Poza tym obrzydza mnie sposób, w jaki współcześni chłopcy traktują dziewczyny (jak obiekt seksualny).
Później przyszłam do domu (wreszcie) i przespałam się godzinkę. Napisałam również dwa wiersze, które zamieściłam na moim drugim pingerze.
Bilans:
śn: bułka ciemna z ziarnami+ szynka z kurczaka, papryka- 208 kcal
obiad: 12 kawałków nuggetsowych (ale bez panierki) piersi z kurczaka, warzywa na patelnie- 190 kcal
kolacja: to samo co na śniadanie- 208 kcal
Razem: 606 kcal
Waga po szkole: 64.5 kg (cel 1 zaliczony!!! :D)
Miłej nocy, kochane!
*
Jeszcze pytanko do Was- znacie może jakieś filmy z lat 50-80? Wiecie, takie retro. Byłabym bardzo wdzięczna jeśli by mi któraś z was napisała choć jeden, bo bardzo lubię tego typu filmy jak np. ten z którego piosenkę zamieszczam niżej:
Piosenka która zawsze poprawia mi humor z filmu o tym samym tytule :)
  • awatar Lovely Mess: W sumie rozumiem Cię - mam taki sam problem. ale z inną cześcią ciała... I nawet dorośli ludzie w moim miejscu pracy robią mi niewybredne przytyki na ten temat... Chyba z tego się nei wyrasta, niestety...
  • awatar heath: Phi, kobieto. Cycki to zaleta - przekonasz się wkrótce. A chłopcy tacy są i tacy będą. Sory, ale piersi to coś co ich jara. Jeżeli nie chcesz słuchać takich komentarzy, to zakrywaj piersi. Proste i logiczne.
  • awatar somedaywillbeskinny: @btween dreams'n reality: No dokładnie, ja też lubię chodzić w bluzie i staniku sportowym :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witajcie, kochane.
Jak wam minął dzień?
Mi nawet dobrze, ale dopiero po szkole ;)
W szkole nuda nuda... Dodatkowo dziś mieliśmy w szkole na lekcji jakieś zadania, by odmierzyć krokami długość drogi. No i musieliśmy zdjąć buty. A koledzy nie mieli się kogo przyczepić i zaczęli się nabijać z moich "małych" stóp. Mam numer 38/39 wiec wcale przecież nie są takie małe. Poza tym jestem niska, wiec no.
W szkole udało mi się nie zjeść kanapki! Zwykle jadam i to było dla mnie trudne, ale burczenie w brzuchu dodało mi jakiejś dziwnej mocy, przypomniało, że w końcu schudnę i mam już tej kanapki nie jeść. W sumie, jakoś zauważyłam, że jak mi się udaje nie zawalić dnia większą ilością kcal, to mam lepszy humor, ciesze że mi się udało. Odchudzanie pomaga mi trochę zwalczyć smutek i depresje, którą- jak mówią wszyscy mam.
Dziwnie się czuje trochę. Z jednej strony bardzo dobrze się czuje samotnie, ale z drugiej...
Nie wychodzę z pokoju prawie wcale, oprócz szkoły (w szkole też siedzę sama i zamykam się w takim jakby niewidzialnym kloszu), chwilowych wyjść do toalety, czy po herbatę. Mama co jakiś czas do mnie zagląda, czy żyje i ma wieczne pretensje, że "nawet nie wychodzę z tego pokoju i w końcu jak tam będę umierać, to nawet nikt tego nie zauważy, bo tak zamykam się w sobie". Czuje się trochę jak w jakimś lochu, ale w sumie dobrze mi tak. Przynajmniej nie muszę się narzucać innym ludziom, bo oni zwykle nie chcą mnie widzieć.
Czy wy też lubicie tak jak ja przebywać same w pokoju cały czas, czy tylko ja jestem tak dziwnym i aspołecznym stworzeniem?
Bilanse:
15.11 niedziela
śniadanie: bułka razowa+ poledwica z indyka, sałata, papryka- 210 kcal
obiad: 4 kawałki wątróbki+ trzy łyżki ryżu brązowego, łyżka gotowanej kapusty- 315 kcal
kolacja: jogurt naturalny+ granulowane płatki owsiane, 4 suszone śliwki- 190 kcal
razem: 715 kcal
waga początkowa: 69 kg
waga wieczorem: 65,5 kg
Widać już jakieś postępy. Nie wiem w przeciągu ilu dni schudłam te kilka kg, ale na pewno w kilka dni, bo jeszcze niedawno jadłam duuużo więcej kcal.
16.11 poniedziałek
śniadanie: bułka grahamka+ szynka z kurczaka, papryka- 308 kcal
obiad: 2 buchty z malinami- 500 kcal
razem: 809 kcal
waga po szkole: 65 kg
Kurcze, ciągle mam wrażenie, że jem o wiele za dużo w porównaniu do innych dziewczyn tutaj, ale ja nie potrafię jeść mniej bo robi mi się słabo i mam zawroty głowy :c
Czy według was jem choć trochę okey i wystarczająco by schudnąć znaczną sumę kg, czy nie?
 

 
Początek dzisiejszego dnia był dość udany (nowość). Byłam na zajęciach z rysunku i poznałam fajną dziewczynę- Aretę. Jest śliczna i miła *.*
Jedna z bardzo niewielu osób, które są dla mnie miłe. (Jednak miałam trochę kłopot, żeby z nią pogadać tak na luzie, bo jestem bardzo bardzo wstydliwa i nie ufna, nawet jeśli ktoś mi sie spodoba albo jest miły itp)
I jest w moim wieku, a także chce pójść do tej samej szkoły, co ja (plastycznej), wiec może będę miała już jakąś nową koleżankę i nie będę samotna w przyszłej klasie. W dodatku mieszka chyba 2 km ode mnie jak nie mniej, wiec może czasem się spotkamy poza zajęciami (mam nadzieje). Bardzo bym chciała mieć swoją drugą połówkę. Potrzebuje tego, potrzebuje przytulenia i ostatni raz przytulałam się do kogoś chyba pół roku temu.
Po zajęciach poszłam do Maka i nie wiem jak ja mogłam to zrobić... Nigdy więcej już tam nie pójdę, bo od razu zamawiam dużo (rzadko tam bywam) i ugh...jestem na siebie mega zła i muszę ukarać się dodatkowymi ćwiczeniami.
Bilans:
śniadanie: mleko z granulowanymi płatkami (z owsa i jakieś suszone owoce)-260 kcal
2 śn: tortilla i frytki w Maku- 750 kcal (!!!)
kolacja: bułka grahamka z szynką z kurczaka z sałatą i papryką- 240 kcal
Razem: 1250 kcal :"(((((
Nie wiem co powiedzieć...moja głupota i mój głupi brzuch są okropne.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Ostatnie dni były okropne, strasznie dużo płakałam i miałam zły humor, najgorszy jak do tej pory.
Pod koniec dnia 11 listopada kiedy pisałam tu notkę (środa) miałam straszny "napad smutku". Niestety mama wkroczyła do akcji i uspokajała mnie godzinę :c
Nie lubię jak się wtrąca, nie lubię jak widzi jak płacze.
Zrobiłam znowu 2 ciecia, czyli już 53 łącznie..
Nie wiem już co mam robić, bo cały czas czuje się przygnębiona.
12.11- czwartek
bilans:
śniadanie: dwie kromki białego pieczywa+ szynka z kurczaka, sałata- 240 kcal
2 śn: bułka grahamka+ to samo co powyżej- 260 kcal
obiad: kilka kawałków nuggetsów z piersi kurczaka+ makaron ryżowy, warzywa na patelnie- ok. 400 kcal
razem: 900 kcal :c
13.11 (dziś)- piątek
bilans:
śniadanie: 2 kromki białego pieczywa z pastellą (pasta kanapkowa z łososia)- 160 kcal
2 śn: pół bułki grahamki z serem i sałatą- 130 kcal
obiad: 5 pierogów z truskawkami- 365 kcal
razem: 655 kcal
Dziś poszło mi nawet ok z kcal, jem coraz mniej i powstrzymuje się przed jedzeniem słodyczy :)
Jeszcze tylko ćwiczenia i dzień zaliczony.
Do jutra, motylki :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witajcie kochane!
Jestem szczęśliwa, że z koleżanką wpadłyśmy na pomysł założenia grupy wsparcia. Mam nadzieje, że będziecie chciały się na niej udzielać i również pomagać innym dziewczynom. Ja osobiście bardzo lubię pomagać innym, dlatego pytajcie śmiało, ja nie gryzę ;)
Proszę jednak o zachowanie kultury oraz nie krytykowanie innych osób.
Oto i nasza grupa, zapraszam :)- http://helpingeachother.pinger.pl/
*
Apropo mojego dzisiejszego dnia- był dość udany, siedziałam sobie w pokoju i czytałam, oglądnęłam parę odcinków "Orange is the new black" oraz wzięłam się za naukę gry na syntezatorze. Umiem już nawet zagrać początek piosenki Adama Walickiego- "Romans", wiec yaay :)
Bilans:
śn: bułka grahamka z szynką i sałatą- 235 kcal
obiad: 3 kawałki piersi z kurczaka (wielkości nuggetsów), surówka z czerwonej kapusty- 86 kcal
Razem: 321 kcal, oby tak dalej :)
Do jutra, motylki!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Założyłam bloga, na którym będę zamieszczać swoje wiersze. Mam nadzieje, że będziecie zaglądać i komentować, czy podobają się, czy nie i co mogłabym jeszcze poprawić ;)
Oto on: http://whatsinmymessymind.pinger.pl/
Macie tu również moje blogi na Tumblr: http://baggytshirtsandvans.tumblr.com/
http://blackandblackonlyhere.tumblr.com/
Postanowiłam też założyć grupę wsparcia, wiec pojawi się ona na dniach w formie bloga, na którym każda z was będzie mogła się udzielać w formie wpisów i pomagać innym dziewczynom. Oczywiście pomagać znajdując inne wyjścia z sytuacji, niż np. okaleczanie się, rozumiecie.
Oczywiście pomysły na bilanse, jakieś thinspo może się znajdywać we wpisach, sama chętnie poczytałabym o nowych pomysłach jak szybciej schudnąć.
Jeśli któraś z was ma jakiś pomysł na nazwę grupy lub coś innego apropo tego tematu, proszę komentujcie niżej :)
Dziękuję, że jesteście, miłego wieczorku.
  • awatar somedaywillbeskinny: @Tlenek Słabości: po prostu bardzo chciałabym pomóc innym dziewczynom najlepiej jak mogę ;) I mam nadzieję że tobie też uda mi się pomóc słoneczko
  • awatar Tlenek Słabości: ,,Klub nieufności w stosunku do ludzi''. Ale ta nazwa chyba jest za długa i za trudna do zapamiętania. Cieszę się, że wzięłaś ten pomysł na poważnie i podziwiam (ja bym nie umiała czegoś takiego zorganizować). Nie wiem jaka może być nazwa. Wszystkie które przychodzą mi do głowy są głupie.
  • awatar The illest: popracuj nad układem rymów aby nie był prosty i będą zajebiste <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Postanowiłam po długich rozmyślaniach, że wrócę na bloga. Miałam już nie wracać, ale namówiła mnie do tego moja przyjaciółka (@MissPig) no i sama też trochę się zmobilizowałam. Ten okres czasowy w którym teraz jestem jest jednym z najgorszych. Nie ma dnia, bym nie była strasznie przygnębiona, zmęczona wszystkim. Mam już dość, mam już wszystkiego dość. Naprawdę sama się sobie dziwie jak jeszcze wytrzymuje bez pomocy kogoś lub tego najgorszego- zabicia się. Jedyne co mi jeszcze pomaga, to okaleczanie. Jedyna forma wyduszenia z siebie lęków, smutków, złości, rozżalenia...
Nikt mi nie pomoże. W końcu sama sobie pomogę. Nie chce tego, ale boje się, że w końcu nie wytrzymam.
W szkole ledwo żyje, codziennie ktoś mnie przezywa, wyśmiewa. Jednego dnia traktują mnie jak powietrze, drugiego jestem mega sensacją, choć zwykle robię to samo- siedzę sobie w kąciku w ciszy.
Poznałam dwa tygodnie temu dziewczynę, w której się zakochałam. Ona jedyna sprawiała, że się uśmiechałam. A teraz co? Powiedziała, że jednak ma inną i że nie potrafiła wybrać inaczej i przeprasza...
W moim przypadku nie da się stłumić mojego bólu byle przeprosinami, pewnie jeszcze nie szczerymi.
Dlaczego cały czas ktoś mnie rani? Dlaczego cały czas ktoś mnie porzuca? Jestem aż tak beznadziejna?
W piątek przyjeżdża moja babcia i dziadek wiec zmobilizowało mnie to do zastosowania diety od nowa. Mam nadzieje że schudnę choć dwa kg, chce żeby powiedzieli, że się zmieniłam. Dawno mnie nie widzieli, wiec możliwe że zauważą (bardzo bym chciała). Ale przede wszystkim to ja chciałabym zobaczyć zmianę. Marze o tym.
Bilans:
śn: dwie kromki białego pieczywa z sałatą i serem-240 kcal
2 śn: pół bułki grahamki z serem i sałatą- 210 kcal
obiad: szklanka barszczu ukraińskiego; warzywa na patelnie i makaron ryżowy- 350 kcal razem
kolacja: kawa
razem: 800 :c
Może jutro będzie lepiej. Mam nadzieje...
Postanowiłam też założyć bloga z moimi wierszami, może też dokończę pisać na nim opowiadanie. Jak tylko go zrobię, to udostępnię tutaj.
P.s: Razem z koleżanką (koleżanke prosze o skomentowanie, ponieważ znam cie tylko z instagrama i nie wiem jak nazywa się twój blog tutaj :/) postanowiłyśmy założyć grupę osób, które mają podobne problemy jak my- okaleczają się, nie ufają innym, należą do motylków. Mogłaby być to grupa wsparcia, gdzie każda mogłaby dodawać wpisy i pomagać innym dziewczynom. Wiadomo, że każda z nas ma takie momenty, że nie wie co zrobić i chciałaby się poradzić kogoś, kto może ma więcej doświadczenia w danej sprawie. Co o tym myślicie? :)
  • awatar Tlenek Słabości: To ja (Sheerlien_butterfly).
  • awatar somedaywillbeskinny: @MissPig: No pewnie, mam nadzieje, że ty też mi pomożesz :*
  • awatar MissPig: Nie bede sie zbytnio rozpisywac bo raczej piszemy prywatnie. :) Bilans ladny - powinno sie jesc ok 2000 kcal wiec pewnie schudniesz. :D Szkola jak szkola - chyba w kazdej tak jest, co nie oznacza ze to dobre. Na temat tej dziewczyny juz Ci pisalam. A apropo tej grupy... naprawde fantastyczny pomysl!!! Ja (jesli bedziecie chcialy) w 100% chcialabym nalezec do takiej grupy!!! :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Witajcie.
Po długiej przerwie od diety postanowiłam ponownie pomalutku zacząć jeść coraz mniej kcal.
Byłam przez tydzień w takim załamaniu nerwowym, że nie mogłam o niczym myśleć i ciągle jadłam (najgorsze, że tego nie kontrolowałam), by jakoś stłumić smutki.
Ale zrozumiałam kilka rzeczy, przemyślałam i jestem gotowa, by znów się zmobilizować do diety i ćwiczeń, bo to jest mój największy cel na chwile obecną- bycie chudą.
Nabrałam też trochę dystansu, do tego co mówią o mnie inni, zaczęłam skupiać się na tym czego chce i by to wykonać. Nawet już nie czuje się aż tak skrepowana w otoczeniu innych, czyli wielki postęp. Mogłabym nawet powiedzieć, że czuje się bardziej swobodnie i robię co chce bez jakiejś większej krępacji (choć mojej przytłaczającej nie pewności siebie niestety nie umiem stłumić do końca).
Nie zwracam już tak uwagi na ludzi, stali mi się obojętni. Traktuje ich jak takie zwykłe, przeźroczyste materie, które nic nie wnoszą do mojego życia.
Ale niestety tego, co mówią o mnie najbliżsi nie umiem nie brać do siebie. Ostatnio mój ojciec powiedział mi, że jestem zerem i nie dostane się nigdy do żadnej dobrej szkoły i że sama sobie wymyślam choroby, problemy, żeby tylko inni patrzyli na mnie z pobłażliwością. Cały czas mówią rzeczy w tym stylu, a później gdy się pogodzimy, twierdzą że "to tylko tak przy kłótni powiedziałem". Jasne...
Jedyne, co mnie jeszcze martwi, to to, że strasznie się spinam o wszystko, łatwo jest mnie wyprowadzić z równowagi no i to, że nie mogę w nocy spokojnie spać, bo czuje się niezbyt bezpiecznie, jakoś czuje taki niepokój. Nie wiem skąd on się bierze, ale to nie do wytrzymania. Często nie mogę się uspokoić, bo myślę że ktoś jest obok mnie, lub zaraz się pojawi i siedzę skulona pod kołdrą przy zaświeconej lampce, czasem aż do rana...
No ale cóż, dosyc użalania sie, tylko czas na restart diety :)
Bilans na dziś:
śniadanie: bułka grahamka z szynką i sałatą- 200 kcal
obiad: 6 pierogów z grzybami- 408 kcal (Niestety musiałam zjeść wszystkie z talerza, czyli te 6, bo mama mnie pilnowała :c)
Noi tyle. Na kolacje pewnie wypije tylko kawe ;)
Ilość płynów: 1,5 l
Razem: 608 kcal
A wiec, do jutra :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Znowu zawaliłam. Ale tym razem, to było oczywiste, że mi się nie uda. Mianowicie codziennie w szkole miałam jakieś przykrości. Mam ogromne zaległości w nauce, bo nie mam w ogóle siły, by się uczyć. Siły psychicznej. Nie daje rady już wytrzymać tego wszystkiego, co wali mi się na głowę. Moich myśli, kompleksów, szkoły, znajomych w szkole, rodziców, sytuacji w domu. Największe problemy jednak mam ze sobą.
Ostatnio jestem ciągle maksymalnie smutna. Przez tydzień codziennie w szkole i po szkole płakałam. Oczywiście w szkole w toalecie, bo gdyby ktoś zobaczył mnie płaczącą to nie miałabym już w ogóle życia w tej szkole.
Wczoraj na lekcji jak co tydzień wyglądałam przez okno obserwując klasę, w której jest moja miłość (osoba, w której kocham się od 1 gim.). Część grała w kosza, a niektórzy siedzieli sobie na ławce. Miedzy siedzącymi była też moja miłość. W pewnym momencie podeszła do M. dziewczyna, której nie nienawidzę (zabrała mi wszystko- pozycje w szkole, przyjaciółkę, a teraz chce zabrać jeszcze M.) Zobaczyła mnie przez okno, uśmiechnęła się do mnie i...usiadła M. na kolanach, twarzą do niego. M. zaczął ją tak podrzucać i śmiali się i w ogóle...
Moje serce wtedy pękło. Normalnie, nie wiem co wtedy mi się stało ale wstałam z krzesła i wyszłam tak sobie po prostu z klasy. Już nawet nie szłam do toalety płakać. Rozpłakałam się na korytarzu zwinięta w kuleczkę.
Tak strasznie źle się z tym czułam...po prostu nie do opisania.
Później byłam tak zła na tą dziewczynę, że miałam ochotę wszystkich pozabijać. Nie mogłam opanować nerwów. I to zdarza mi się coraz częściej, że nie wytrzymuje już, bo wszystko mnie denerwuje i najczęściej wtedy się okaleczam. Bo nie mogę sobie poradzić ze sobą.
Macie może jakieś sposoby na stres i takie denerwowanie się wszystkim? To mnie doprowadzi do szaleństwa w końcu.
Ostatnio byłam u psychologa i nie miałam czasu jej o tym powiedzieć by mi poradziła, bo oczywiście moja matka musiała jej naskarżyć, że "ostatnio coś mało jem i boi się że się odchudzam".
Tak mnie wszystko wkurwia, że już nawet nie wiem co pisze, co mówię, nie panuje nad sobą. A z drugiej strony jestem tak smutna, że nie mogę się pozbierać, cały czas płacze i płacze.
Po prostu masakra, nie wiem co robić...
Wy chyba już też rzygacie tym co pisze, bo ciągle jedno i to samo.
Miłego popołudnia, czy coś.
*
Przez tą piosenkę się rozpłakałam. Skojarzyła mi się z M. Przypomniały mi się te wszystkie chwile z nim związane. I jak bardzo tęsknie i zazdroszczę, że ona ma go na codzień i że on z nią nie wstydzi się gadać w szkole...
  • awatar MissPig: Pamietaj, ze nigdy nie jestes sama. Co prawda dziela nas setki kilometrow ale ja zawsze jestem z Toba myslami. ;) Mam nadzieje ze z czasem ta milosc choc troche minie i nie bedzie Cie to tak mocno bolec, bo zaslugujesz na czula, szczera i zakochana w Tobie po same uszy osobe (najlepiej dziewczyne ktora "nawrocisz" ;D). Ja nigdy nie mialam pozycji, prawdziwej przyjaciolki (choc nawet te falszywe w sumie szybko mnie opuszczaly). Mialam raz przyjaciela ale o tym wiesz. :p No i mam nadzieje ze moglabym Ciebie teraz nazwac przyjaciolka (jesli nie chcesz to zrozumiem). Wiec usmiechnij sie bo to takiej slicznej dziewczynie jak ty nie pasuje smutny wyraz mordki. ;*
  • awatar Death Violet: Też tak mam. Jedna dziewczyna odebrała mi wszystko- pozycję, miłość, wiarę w samą siebie... Nic na to nie poradzisz. Musisz to przeczekać. Zawsze możesz się przenieść do innej szkoły. Mnie też wszyscy w mojej wkurwiają, są we wszystkim lepsi, ładniejsi, piękniejsi, cudowni a pośród nich ja która jak zwykle plącze się w swoich słowach i nic jej nie wychodzi. Nie każdy został stworzony do działania w grupie. Żeby ktoś był najlepszy muszą być też gorsze osoby. Skoro w realu nie możesz nikogo znaleźć to może zacznij szukać w iternecie? Jest pełno osób z podobnymi problemami. Tutaj na pewno ktoś cię wesprze. Co do miłości nie rozpaczaj- tak, wiem że się nie da- może skoro on nie zwraca na ciebie uwagi to mu się po prostu nie podobasz (chociaż nie wiem jak bo widziałam twój instagram i szczerze zazdroszczę urody). Taka prawda i musisz to zaakceptować. Nie załamuj się tylko proszę i nie okaleczaj bo to najgłupsza rzecz- uwierz mi. Jak to ktoś zauważy to nie będzie ci łatwo.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dziś było mi trochę trudno zjeść mało, bo wszyscy byli w domu i jak zwykle mnie pilnowali. Co tydzień w niedziele siadamy do stołu i jemy razem obiad (udając słodką rodzinkę, którą tak naprawdę wcale nie jesteśmy). Matka kazała mi wszystko zjeść. Coś tam udało mi się zmyślić, że nie jestem głodna, że już nie mogę itp, ale i tak musiałam zjeść całe mięso z talerza i choć trochę surówki (z tym nie było problemu, bo lubię warzywa).
Tak samo zawaliłam z piciem, bo byliśmy na zakupach i nie miałam zbytnio czasu by coś pić.
Ale jutro poniedziałek, wiec w szkole będzie łatwiej z tym, by mało jeść, bo nikt mnie nie pilnuje. A tym bardziej, że jutro jadę do teatru i muzeum z klasą i mogę powiedzieć mamie, że pójdziemy do maka i nie muszę brać jedzenia.
Bilans:
śniadanie: bułka ciemna z ziarnami + szynka, papryka i sałata- 196 kcal
obiad: podudzie i udko z kurczaka pieczone + surówka- 201 kcal
kolacja: tost (dwie małe kromki białego pieczywa) + szynka i sałata- 208 kcal
razem: 605 kcal (za dużo :c)
ilość płynów: 1 l
ćwiczenia: zrobione (+ok. 4 godziny biegania po sklepach i trochę spacerowania)
Trochę zawaliłam z tymi kcal i mogłam nie jeść kolacji, ale nie lubię głodzić organizmu nie jedzeniem nic, tylko jeść malutko a dość często by mieć choć trochę siły.
Moja ulubiona piosenka ever:
  • awatar somedaywillbeskinny: @Death Violet: Niestety nie :/
  • awatar Death Violet: Nie wiesz może jaka to modelka na pierwszym zdjęciu?
  • awatar yuno99: ja też lubię tą piosenkę :) I ogólnie to dośc dobrze, że się nie głodziłaś i że jesz często a bardzo mało :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Witajcie.
Dziś był dobry dzień.
Zjadłam śniadanie o 9, a po dwóch godzinach powiedziałam babci, że jestem głodna. Wlałam do talerza chochelkę zupy, by mama myślała, że zjadłam więcej (zwykle jem w miseczce i narzeka, że "malutko coś tej zupki jesz). Gdybym nie zjadła o tej godz 11 to musiałabym jeść przy mamie, która zwykle nalewa mi cały talerz. No, a następne w kolejce było jeszcze spaghetti.
Z tym drugim też sobie poradziłam. Mama nałożyła mi go bardzo dużo i pilnowała, bym zjadła. Ale ja wiedziałam, że niedługo jedzie na zakupy z tatą, wiec jadłam bardzo powoli. Gdy odjechali, wrzuciłam resztkę (no, 3/4 to większa resztka XD) na talerz brata, który skończył przede mną a nie dojadł do końca.
I tymi sposobami, nie zjadłam dużo i nie przekroczyłam ilości kcal :)
Jestem z siebie dumna. Pierwszy raz od jakiegoś czasu.
Tylko boje się, że będę głodna, bo nie mogę nic już zjeść a często gdy burczy mi w brzuchu, to mój mózg robi wielkie ceregiele powodując że kreci mi się w głowie i od razu rzucam sie na jakąkolwiek rzecz.
Trudno, będę musiała wtedy pić tą herbatę zieloną.
Szczerze? Rzygam już ciągłym piciem. Cały czas chodzę po kuchni i pije, siedzę w pokoju przy książce i pije. Gdy tylko skończe jeden kubek, lece po następny.
Przynajmniej w tym mam poparcie u rodziców- że nauczyłam sie dużo pić. Wcześniej zawsze byłam odwodniona, bo w ogóle nie czułam pragnienia. No cóż, albo jedzenie albo picie. Albo kalorie, albo pomoc w ich zwalczaniu.
Bilans:
śniadanie: płatki owsiane + mleko- 200 kcal
2 śn: zupa kartoflana- 130 kcal
obiad: spaghetti- 150 kcal
Razem: 480 kcal
ćwiczenia: ze zdj, dużo chodzenia i biegania po schodach oraz zabawa z psem (bieganie)
ilość płynów: szklanka wody z cytryną (350 ml), 4 szklanki zielonej herbaty (jak narazie, a pisze to o godz 16, wiec będzie tego więcej xD), szklanka herbaty pokrzywowej.
Co do płynów- zawsze pije w szklankach 350 ml wiec już nie będę tego pisać przy każdej szklance. I już serio nie licze tego picia, wiem że bedzie z 2 litry.
Waga rano: 66kg (znowu kg mniej!)
Jeszcze kg i 1 cel będzie zaliczony :)
Trzymajcie sie chudo aniołki!
Ps: czy ktoś oprócz mnie ma jeszcze bzika na punkcie Sex Pistols i punk rocka?
Ps 2: Niedługo wracam do szkoły po chorobie. Co mogę wziąć jako 2 śniadanie, by nie było to bardzo kaloryczne a sycące?
  • awatar somedaywillbeskinny: @MissPig: Dziękuję :* Niestety muszę brać jedzenie do szkoły, bo nie wytrzymuje 7 godzin bez choć jednego gryza :/
  • awatar MissPig: Wyszlas slicznie, zreszta tak jak i na wszystkich zdjeciach. ^^ Gratuluje bilansu, idealnie sie zmiescilas. :D Ja tez wole wybierac napoje niz jedzenie. ;p Mysle ze jesli bedzie Ci sie miescic w wyznaczonym limicie, to mozesz brac te drugie sniadanie. ^.-
  • awatar somedaywillbeskinny: @ηιяναηα: Ojej, dzięki :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Bilans:
śniadanie: bułka pełnoziarnista + twarożek ze szczypiorkiem- 180 kcal
obiad: chochla zupy brokułowej; plaster ryby smażonej bez panierki + starta marchewka + pół ziemniaka gotowanego- 130 kcal
kolacja: otręby + mleko- 190 kcal
Razem: 500 kcal
Ilość płynów: 5 szklanek zielonej herbaty- 1,75 l
ćwiczenia: zrobione
Waga: dalej 67 kg,
Strasznie mi zimno. Moja przyjaciółka powiedziała, że jeśli mało jem, to to jest powód. Nie mam na nic siły, czuje się zawieszona.
Oprócz ćwiczeń chodziłam też dużo po domu, szczególnie wbiegałam dużo po schodach znajdując ku temu pretekst, że sprzątam itp, by mama się nie czepiała i nie podejrzewała. Kiedy chodziłam po kuchni z kubkiem mojej ulubionej zielonej herbaty z opuncją, babcia powiedziała, że "gdy tak chodzę wyglądam jak jakaś ćpunka". Trochę mnie to rozśmieszyło. Powiedziała również że ostatnio mam okropne worki pod oczami i że chyba coś się ze mną dzieje.
Kurczę, może powinnam je zakrywać korektorem, bo gdy mama się zorientuje, to znów będzie coś podejrzewać. Moja mama niestety jest bardzo wyczulona na różne zmiany w moim wyglądzie, bo kiedyś też miałam takie różne "przejścia" z moją wagą i dietami.
No nic, będę się kryć i robić wszystko by dążyć do celu :)
W ogóle znalazłam buty, które chciałam od dawna- http://creepycorn.pl/buty/63-creepersy-holograficzne-srebrne-lub-fioletowe#/82-kolor-srebrny_opalizujacy/84-dlugosc_wkladki-22_4_cm_rozm_eu_35_
Są przepiękne! Teraz tylko czekać na Boże Narodzenie i może wpadną pod choinkę :)
Musicie też zobaczyć inne produkty z tego sklepu (Creepycorn- http://creepycorn.pl/13-katalog), mają naprawdę świetne rzeczy!
Miłej nocki!
Proszę, posłuchajcie tekstu tej pięknej piosenki:
  • awatar somedaywillbeskinny: @ωαℓ ѕιę тσ נєѕт мóנ śωιαт !: dzięki :) @Schudnąć 30 kilogramów: Bardzo dziękuję za wskazówki :)
  • awatar Death Violet: Serio mają zajebiste rzeczy, może tylko trochę drogie.
  • awatar Schudnąć 30 kilogramów: Przy takich małych bilansach kalorycznych zrezygnuj z białego pieczywa, mięsa, nabiału i żywności przetworzonej. Jedz jak najwięcej owoców, warzyw na surowo i zielone smoothie pij. Wtedy odżywisz organizm i przestaniesz się tak czuć. Na zimno pomagają przyprawy typu caynne i imbir.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (7) ›
 

 
Mam straszne zmiany humoru, raz czuje sie smutna, raz wesoła. Na tą chwile czuje sie zmotywowana. Postanowiłam, że może jeśli zrobię sobie challange, to lepiej pójdzie mi dieta. I okazało się, że miałam racje bo zjadłam tylko 520kcal (o te 20 za dużo, ale trudno) i czuje sie super, wreszcie mi coś wyszło.
Nie wiem dlaczego, ale strasznie przejmuje sie nawet 1 kcal i dostaje szału gdy widzę tego za dużo. Jeśli zjem za dużo, wali mi sie świat, a jeśli malutko to mam ochotę przenieść góry ze szczęścia.
Jedynym minusem tego, że zjadłam mało jest zwiększone odczuwanie zimna (aż się trzęsę). No ale trudno.
Tak wiec, postanowiłam że przez 10 dni (22.10-31.10) będę jadła max. 500 kcal i ćwiczyła ze zdjęcia które znajduje sie niżej.
Ważyłam się dziś i jest równe 67 kg.
Bilans:
śniadanie: bułka pełnoziarnista + pastella- 160 kcal
2 śn: jabłko- 40 kcal
obiad: chochla zupy brokułowej; 3 pierogi z mięsem- razem 170 kcal
kolacja: tost z serkiem Almette + garść sałaty- 150 kcal
Razem: 520 kcal
Ilość płynów: 1.5l (większość zielona herbata)
A teraz pytanko do was- co mam zrobić, jeśli mama pilnuje mnie bardzo z jedzeniem? Nie chce przestać jeść mało (ona powiedziała że powinnam jeść 2600 kcal!!!), a ona specjalnie schodzi do kuchni robić mi rano śniadanie, a przy obiedzie też marudzi jeśli coś zostawiam. Raz była na mnie okropnie zła, bo nie chciałam zjeść obiadu i powiedziała, że nie odejdę od stołu jeśli nie zjem. To był koszmar. Najbardziej z całego dnia nienawidzę obiadu, bo zawsze to duża porcja i duuużo kcal.
Nie wiem, co mam z tym zrobić...pomóżcie :c
  • awatar ACIDgirl: hm, może sama przygotowuj sobie obiady, wez jakies przepisy z neta na coś lekkiego i mało kalorycznego +nie przykładaj tak dużej wagi co do 1kalorii bo popadniesz w furię trzymaj się :*
  • awatar somedaywillbeskinny: @MissPig: Nowy rozdział będzie może jutro, jeśli będę mieć wenę. Będę jeść malutko, wtedy zawsze moja wena jest o wiele większa :)
  • awatar Pozytywna32: Te ćwiczenia są naprawdę przydatne. Tylko szkoda, że większość z nich wymaga przytrzymania się rękoma, a takich ćwiczeń nie mogę wykonywać :/ Zapraszam do mnie :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Wczoraj byłam mega smutna. Wiecie jak jest przed miesiączką...wszystko was wkurza i płacze się z byle powodu. Nie dość, że miałam zły humor to moi rodzice musieli mi go jeszcze zepsuć do końca.
Zrobiłam obrazek, który wcale nie był taki zły i bardzo się starałam narysować go dobrze, by im pokazać i żeby wreszcie byli zadowoleni (staram sie pójść do liceum plastycznego, a oni są po studiach plastycznych i bardzo dobrze rysują i malują). Jednak jak zwykle powiedzieli, że jest zły i wskazali mi bardzo dużo pomyłek, które zrobiłam rysując go. Według mnie to był jeden z najlepszych moich rysunków. Nie wiem już, co mam zrobić, by wreszcie powiedzieli, że narysowałam coś dobrze. Nic im nigdy nie pasuje, co bym tylko nie zrobiła, to od razu jestem skreślana. Czuje się przez nich okropnie. Zawsze to ja jestem ta najgorsza.
Znowu to zrobiłam, nie wytrzymałam. Znów zrobiłam sobie krzywdę, a obiecałam sobie, że już tego nie zrobię, że będzie ok i będę silna. Nie mogę sobie ze sobą poradzić.
Niedługo znów idę do pani psycholog... I co mam jej powiedzieć? Że znów nie daje sobie rady? Że znów się pocięłam? Że w końcu się powieszę jak będę się czuć tak samo jak teraz? Nie jest mi ani trochę lepiej gdy do niej idę. Nawet gorzej, bo ostatnio u niej płacze, a nienawidzę pokazywać po sobie swoich emocji przy innych. Czuje się wtedy słaba, do niczego.
Nie wiem już co mam zrobić. W ogóle nie jest ze mną lepiej, a terapia trwa już hmm...pół roku?
Myślę, że moje życie straciło już do końca sens. Dzień w dzień to samo g*wno i ja z tym wszystkim sama. Chciałabym żeby ktoś mi pomógł, ale nikt nie umie. Nawet ja nie umiem.
Po prostu masakra.
Kolejny wpis o moim cudownym życiu :)
Wczoraj zjadłam baaardzo dużo kcal (938) wiec nawet nie będę o tym pisać, bo aż mi wstyd.
Zapraszam na mojego Tumblra: http://somedaywillbeskinny.tumblr.com/
  • awatar MissPig: Ogolnie jestem po trzech pobytach w psychiatryku, wiec tam mialam jakichs tam pseudopsychologow. A teraz chodze prywatnie, ale to dopiero drugie spotkanie. Wiem, ze to malo ale watpie zeby mi pomogla. :/
  • awatar somedaywillbeskinny: @MissPig: Ale kochana jesteś! Dziękuję za wsparcie:* Jak długo chodziłaś do psychologa? Pomagało Ci to choć troszkę? :/
  • awatar MissPig: To przykre, ze rodzice tylko Cie krytykuja. Moze i maja racje, ale powinni zauwazyc, ze ciezko nad tym pracowalas i zachecic to dalszego rozwijania sie. Pewnie wiekszosc osob napisze zebys sie nie ciela ale ja chyba nie jestem w stanie. Bo sama czasami nawet przez jakas blahostke dla innych to robie. Ja zaczelam chodzic do psycholog, ale juz jej nie lubie. Bilans nie jest zly, bo taka ja potrafi pochlonac 4000 kcal. Poza tym wazne ze mniej niz 1000 kcal, wiec usmiechnij sie slonko. W razie czego pamietaj, ze jestem do twojej dyspozycji. Jesli czujesz sie zle mozesz napisac. No dobra juz Ci nie zasmiecam profilu. Trzymaj sie, wierzymy w Ciebie. <3
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Niebo było czyste, intensywnie niebieskie, nie skalane żadną inną barwą, ni jednym obłoczkiem.
Laura uwielbiała bujać w obłokach patrząc w tą bezkresną przestrzeń. Wyobrażała sobie, że obłoczki są tak blisko, iż może ich dotknąć swym paluszkiem. Była szczęśliwa, gdy mogła pobyć w samotności. Mogła wtedy oddać się całkowicie słuchaniu szumiących drzew i wody w strumyku, która obijała się o przybrzeżne kamyki, pluskając przy tym cicho.
Mama Laury często powtarzała jej, że chyba dzięki temu, że spędza większość wolnego czasu na obserwowaniu nieba, jej oczy stały się intensywnie niebieskie, zupełnie jak jej obiekt zainteresowania.
Gdy przychodziła noc, dziewczynka żegnała się ze słońcem machając do niego rączką i szybko wbiegała po schodach do swojego pokoju, by móc zasnąć przyglądając się gwiazdom. Doskonale poznała już wszystkie układy planet, lecz nie trzymała się ich odpowiednich nazw, tylko wymyślała swoje.
-Lauro, już czas byś poszła do łóżka- powiedziała mama, siedząca na ganku na wiklinowym fotelu obok córki. Dziewczynka bowiem nie mogła oderwać się od poszukiwania nowych zdobyczy w postaci gwiazd, których do tej pory jeszcze nie odkryła.
-Poczekaj, mamo. Chciałam odtworzyć kilka nowych gwiazd na moim rysowniku, by nie zapomnieć ich położenia. Nie chce, by zniknęły.
Mama spojrzała na córkę i westchnęła.
-Nie potrzebujesz kartek z bloku, by zapamiętać coś, co kochasz. Wystarczy, że zapiszesz to w sercu.
Laura uśmiechnęła się i wybiegła z ganku do środka domu.
Przebiegając przez salon ujrzała ojca, który zajmował się tym, czym zwykle- pracą papierkową.
-Tato, czy opowiesz mi bajkę?- podeszła do niego siadając obok na podłodze.
On nie zwracając przez chwile uwagi na córkę wpatrzony był w ekran komputera, lecz po chwili ujrzał ją kątem oka i odwrócił głowę w jej stronę.
-Tak?
-Opowiesz mi jakąś historie? Tak, jak kiedyś, gdy byłam młodsza?
Ojciec roześmiał się pobłażliwie i musnął kciukiem jej podbródek, mówiąc:
-Lauro, przecież nie masz już 4 lat. Masz już o wiele więcej, za dużo, bym jeszcze opowiadał ci bajki. Za kilka dni idziesz do gimnazjum.
-Nie jestem jeszcze stara- powiedziała, robiąc naburmuszoną minę.
Tata wstał i podniósł ją, a ona objęła go nogami w pasie, tak jak zwykle, gdy kołysał ją do snu.
-Moja mała kruszynka.
Laura wtuliła się w jego szyje zapominając, że jest na niego zła. Gdy uwolniła się z jego uścisku, pocałowała go w czoło i poszła do swojego pokoju.
Stanęła przed lustrem.
"-Może ja już jestem stara?"- pomyślała, oglądając się z każdej strony.
Spojrzała na swój biust, dotknęła go, po czym chwyciła w obie dłonie. Skrzywiła się, bo zawsze jako mała dziewczynka uważała, że biust mają tylko dorosłe kobiety i że nie jest zbyt estetyczny. Nie było to dla niej dziwne, że jak najdłużej chce być mała, a nie taka jak dziewczyny kilka lat od niej starsze. Szczególnie rodzice bardzo cieszyli sie, że aż do tej pory została niewinną dziewczynką. Spoglądając w lustro widziała zupełnie obcą osobę. Nie czuła się taka. Kształtna, doroślejsza niż wcześniej. Dalej chciała ubierać słodkie sukienki i buciki. Jednak pomyślała, że czas się zmienić, że w gimnazjum na pewno ją taką nie zaakceptują.
Przeczesała palcami długie włosy koloru słomkowego. Gdy światło padało wprost na nie, widać było złotawe, błyszczące pasemka. Jej oczy w pokoju oświetlonym jedynie lampką nocną wydawały się ciemniejsze, lecz przez to o wiele większe, niż w rzeczywistości. Uśmiechnęła się do swojego odbicia i odeszła od lustra. Włożyła swą ulubioną pidżamę onesie i wsunęła się pod miękką kołdrę, która zawsze miała charakterystyczny zapach lawendy. Patrząc na gwiazdy, czuła, że jej powieki stawały się coraz cięższe, aż w końcu zasnęła.
*
Pierwsze promyki słońca przebijające się niewinnie przez rolety dotarły do pokoju. Z zewnątrz dało się usłyszeć ćwierkanie ptaków. Laura powoli obudziła się rozprostowując kości. Wstała z łóżka, by wytrzepać kołdrę z kurzu, który osiadał na niej przez całą noc. Nagle ujrzała czerwoną plamę na środku materaca. Wpadła w panikę. Nie wiedząc, co uczynić pobiegła szybko do mamy, krzycząc donośnie "Pomocy! Wykrwawiłam się, chyba umieram!".
Mama szybko zeskoczyła z łóżka i wtuliła twarz przestraszonej córki w swoją klatkę piersiową.
-Co się stało, córeczko?
-Dostałam krwotoku!- krzyczała nie mogąc się uspokoić i płacząc wielkimi kroplami łez.
-Kochanie, to tylko miesiączka. Nic się nie stało. Teraz już jesteś dorosłą kobietą.
O nie, tego Laura obawiała się najbardziej. Myśl o staniu się kiedyś dorosłą przerażała ją od dawna.
"-Czyli jednak jestem stara."- pomyślała zrozpaczona Laura, wtulając się w mamę.
*
Cześć! Postanowiłam, że zacznę pisać książkę. Dawno tego nie robiłam, a kiedyś pisałam na pingerze fan fiction i spodobało się to dużej grupie osób. Tym razem chciałam napisać o perypetiach pewnej dziewczyny. Pomyślałam, że może tym razem też uda mi się was zachęcić do czytania moich wypocin. Uwielbiam pisać, wiec chciałam się z wami podzielić tym, co siedzi mi w głowie. Jeśli spodobał wam się wstęp, to mogę zacząć pisać następne rozdziały. Od razu mówię- pisze to na poczekaniu (siadam przed komputer i pisze, nie przepisuje z wcześniej przygotowanych notatek). Dzięki, za przeczytanie i miłego wieczoru :)
  • awatar MissPig: O Boze, o Boze, o Boze! TO. JEST. CUDOWNE!!! Dodawaj kolejny rozdzial i to jak najszybciej! Jeju, super piszesz. <3
  • awatar somedaywillbeskinny: @Death Violet: Dziękuję! :3
  • awatar Death Violet: Cudowne opowiadanie (a raczej jego wstęp). Jestem ciekawa dalszych poczynań Laury. Na pewno będę systematycznie czytała. P.S. Ta Laura jest prześliczna.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Witajcie motylki. Przepraszam, że mnie tak długo nie było ale miałam mega załamke i nie chciało mi sie wogóle wchodzic na internet (wow, niemożliwe). Strasznie źle mi idzie ostatnio z dietą. Przecież już tak dobrze mi szło, były dni, kiedy nie przekraczałam tych 500kcal lub nawet do nich nie dobijałam. Jestem okropna, jestem do niczego. Obiecałam sobie, że bede chuda i że musze zrobic wszystko, by taka byc i co? Jak zwykle zawiodłam.
W piątek i sobote byłam u przyjaciółki. Spotkałyśmy sie z kolegami, bo jeden z nich chciał isc z nami na pizze i ogólnie spotkac sie w fajnym miejscu. Jedyne co zjadłam przez te dwa dni to:
piątek: 3 pierogi z borówkami bez dodatków (bez cukru), garsc paluszków delikatesowych
sobota: pare żelków nimm 2 i batonik maxi king
Nie wiem ile to kcal, ale mogłam to zastąpic czymś zdrowym. No trudno...:c
Gdy przyjechałam od przyjaciółki, okazało sie że znów zachorowałam. Bolało mnie gardło, głowa, dostałam kataru i kaszlu. Masakra. Ale przynajmniej nic nie zjadłam do wieczora i w niedziele też, bo nie miałam ochoty, a i rodzice powiedzieli, że jestem chora, wiec dadzą mi spokój, bo wiadomo, że jak jest sie chorym, to nie ma sie apetytu.
Dziś był mega zły dzień. Nie dosc, że miałam zły humor i byłam zmeczona ciągłym budzeniem sie w nocy, żeby odetkac nos z kataru, to jeszcze moi znajomi ze szkoły musieli mi go bardziej zepsuc. Rzucali do mnie piłką tak, by uderzyc mnie nią w głowe i naśmiewali sie, że mam czerwony nos jak Rudolf Czerwononosy. Gdybym nie była chora i smutna, to bym to zignorowała, ale coś we mnie pekło i uderzyłam w twarz jednego z kolegów. A ten sie na mnie wkurzył i odwdzieczył sie tym samym. Nie nawidze tej szkoły! Co ja im zrobiłam?!
Nie mam już siły tu przesiadywac dzień w dzień.
Jedyne co trzyma mnie przy życiu, to myśl, że mam jeszcze moją przyjaciółke i mój ulubiony kącik w domu- mój pokój, gdzie czuje sie najlepiej. Przepraszam, jeśli sie powtarzam z niektórymi rzeczami z innych notek, ale u mnie jest ciągle tak samo źle i nudno i chyba to widzicie :c
Nie jestem ani ciekawą osobą, ani osobą wartą uwagi. Jestem tylko małą, zapomnianą i wiecznie wyzywaną osobą. Pewnie nudzą was moje notki, bo są wiecznie o tym samym. No cóż, ale taka jest prawda. Wiecznie to samo jedno wielkie bagno. Bagno, które pozbawia mnie życia z dnia na dzień.
Najgorsze jest to, że nie moge już wyrzucic z siebie tych słów, które były zaadresowane do mnie ze strony moich znajomych. One codziennie mnie gnebią i przypominają jaka jestem beznadziejna. I mają racje.
Jedyne z czego sie ciesze w ostatnich dniach, to to że nie mam już 68kg, tylko 66 :)
Jednak, jeszcze długa droga przede mną do upragnionego celu- 58kg.
Miłej nocy!
  • awatar Death Violet: Cześć. Chciałam się tylko zapytać od kiedy masz problemy (te z samą sobą). Gdybyś mogła mi odpowiedzieć byłabym bardzo szczęśliwa. Poza tym wierzę w ciebie, w lepszą ciebie. Musi ci się udać. Nie będę ci pisać ,,nie załamuj się'' bo to zbyt banalne. O wiele łatwiej jest się poddać i ulec wszystkim niż stanąć z nimi do walki. Ale nie zawsze walka jest lepsza, choć mogłoby się tak wydawać. Musisz sama wybrać to czego chcesz. Nikt inny tego za ciebie nie zrobi. Jeżeli nie chcesz się zmieniać to się nie zmieniaj. Poza tym pamiętaj, że nie jesteś jedyną osobą która się z takim czymś zmaga. Jestem jeszcze np. ja. Życzę powrotu do zdrowia i szczęścia.
  • awatar Queen Of The Clouds: szkoda mi ciebie, bo kiedyś byłam taka sama. Tylko potem zdobyłam się na siłę i odwagę i polecam to też tobie. Nie pokonasz ich póki nie uwierzysz w siebie
  • awatar somedaywillbeskinny: @Do celu: Dziekuje :* @MissPig: Kochana jesteś, dziekuje! :*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Wczoraj u psychologa pierwszy raz sie rozpłakałam.Byłam na siebie bardzo zła, że sobie na to pozwoliłam. Zwykle nie okazuje emocji przy innych ludziach, staram sie nie pokazaywac słabości, chowam sie za maską. Jest mi wstyd, gdy uleci mi chodź jedna łza w obecności drugiej osoby. Dlatego cały czas jestem zamknieta w sobie, w swoim pokoju. Pani psycholog powiedziała mi, że to źle, że to prowadzi do chorób itd. Nie wiem ile w tym prawdy. Zamykanie sie w sobie mi pomaga. Nie ufam już ludziom, wole nawet z nimi nie gadac, bo wiem, że nic im we mnie nie pasuje.
Nie mam już siły na nic, ani fizycznej, ani psychicznej.
Gdy w szkole nic nie jem, to strasznie zawraca mi sie w głowie i burczy mi w brzuchu. Nie wiem, czy nie lepiej byłoby zacząc np. od 700kcal, potem 600 i 500. Może mój organizm by sie przyzwyczaił do tak małej ilości kcal (zwykle jadłam z 1000 jak nie wiecej).
Nie wiem już, co mam robic. Bardzo bardzo chce byc chuda, tylko nie wiem czy robie diete dobrze, skoro nie moge ustac na nogach. Jestem okropna, no.
Mam już dosyc siebie i swojego wyglądu. Ciągle też zadaje sobie pytanie- czemu musze byc lesbijką akurat w miejscu (na wsi!), gdzie sie tego nie toleruje i gdzie nie ma takich jak ja? To mnie bardzo meczy. Nie moge sobie znaleźc dziewczyny, a jest mi potrzebna druga osoba, która by była przy mnie. Z drugiej strony troche bałabym sie zaufac takiej dziewczynie, bo wiele osób już mnie oszukało (miedzy innymi moja była) i wykorzystywało (byłam molestowana przez kolege ze szkoły. Tak, to prawda. Nie pytajcie o to.).
Sama już nie wiem czego chce. To okropne nie wiedziec czego sie chce i miec 1000 zmian nastroju na minute.
Dzisiejszy bilans:
śniadanie: trzy kromki białego pieczywa z szynka i warzywami- 165kcal
2 śn: to samo, co na śniadanie tylko dwie kromki- 140kcal
Obiad: buchta z malinami-150kcal
Podwieczorek, kolacja, przekąski: 0kcal
Razem: 455 kcal (nie przekroczyłam 500kcal, yaay!:3)
Także ten, pewnie nie czytacie tamtych bzdetów wyżej, ale i tak dzieki za miłe komentarze i że jesteście. Dobranoc! :*




  • awatar somedaywillbeskinny: @MissPig: Dziękuję ci bardzo za tak miłe słowa :*
  • awatar MissPig: Ojej biedna. :c Moja przyjaciolka jest lesbijka wiec mysle ze choc troche Cie rozumiem. Okropne, ze tak wiele przezywasz. Molestowanie, wysmiewanie. To nie powinno nigdy Ci sie przytrafic. Zwlaszcza ze (tak wnioskuje z twoich wpisow) jest bardzo inteligentna i wartosciowa osoba. Bilans piekny. Pamietaj ze my z Toba zawsze jestesmy i nigdy nie jestes sama kochana. ;*
  • awatar Pleaseeat0: Brawo, bardzo ładnie Ci idzie ;*
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś w szkole było okropnie. Mimo iż nie było pół klasy, to wszyscy sie ze mnie śmiali. Moja mama dodała na fb moje i swoje zdjecia (takie na żarty) oraz nasze wspólne selfie i wszyscy cisneli z tego beke, nie wiem czemu. Te zdjecia wcale nie były takie złe. Ale no przecież, nie mają sie nad kim znecac to tradycyjnie nade mną.
Nie nawidze tej szkoły, nie nawidze!!
Dziś jade do psychologa. Nie wiem po co właściwie tam chodze bo i tak mi to nic nie pomaga. To już bardziej pomaga robienie sznytów na rekach. Dziś ledwo sie powstrzymałam, by ich nie zrobic. Po tym co sie działo w szkole przyszłam cała zapłakana. Nigdy nie pokazuje smutku w szkole, dopiero gdy z niej wracam (nawet na ulicy), to wylewam z siebie wszystkie emocje. Przyszłam do domu i już miałam chwycic za żyletke, ale powiedziałam sobie "NIE, nie tym razem prosze" i jakoś udało mi sie ochłonąc.
Dlaczego moje życie jest takie beznadziejne? Dlaczego nie moge byc ladna, chuda i szczesliwa jak moje koleżanki?
Zawsze jak przechodze obok lustra i widze kontem oka siebie w odbiciu, to zachciewa mi sie płakac i wymiotowac w tym samym czasie.
Dlaczego??!!
Mam juz tego dosc...
Najlepsze jest to, że mama myśli, że udaje to wszystko. Wszystkie smutki, problemy. Dlatego przestałam jej mówic o tym co mnie gryzie. W sumie też dlatego, że nie chce żeby sie denerwowała.
Dzisiejszy bilans:
śniadanie: bułka (ciemne pieczywo) z szynką i sałatą- 130 kcal
2 śn: smoothie bananowe- 350kcal
obiad: jedna buchta z jagodami 150 kcal
podwieczorek: 0
kolacja: 0
przekąski: 0
cwiczenia: ze zdj z poprzedniej notki
ilosc płynów: 1.5l
Razem: 630kcal czyli o 130 za dużo :c
Ugh, nie wiem po co ja tyle jem. Jestem okropna. Z drugiej strony ledwo stoje na nogach, ale trudno, musze byc silna.
Do jutra! :*
  • awatar somedaywillbeskinny: @xxstrawberrylovexx: @lady_in_black: @selfhate: dziekuje wam bardzo :*
  • awatar selfhate: dasz radę kochana, bilans świetny a tymi szmatami ze szkoły sie nie martw, nie warto x
  • awatar lady_in_black: psycholog pewnie Ci mówi, że Twój obraz samej siebie zauważają inni. gdy Ty masz taką maciupcią samoocenę, oni wykorzystają ją przeciwko Tobie :/ to się wyczuwa. w tym świecie szczególnie. musisz odnaleźć 'to światełko'. :) bo nie jesteś jak wszyscy. masz w sobie coś, czym się wyróżniasz i właśnie z tego (nieodkrytego jeszcze) powodu żyjesz. ;) xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (6) ›
 

 
Przepraszam, że nie pisałam tu nic przez te 2 dni (piątek, sobota), ale znów nie mogłam sie zalogowac. Piątek był dosc fajnym dniem. Nikt mi nie dokuczał (wow, nowosc), siedziałam sobie ciuchutko, zrobiłam dwie strony jakichś mini doodli i jeden rysunek pieknej figury dziewczyny (tej ze zdj poniżej w czarnych legginsach). Jeśli chcecie, to dodam zdjecia tych rysunków w nastepnej notce.
Mój bilans w piątek:
śniadanie: musli z mlekiem- 325kcal
2 śniadanie: 0
obiad: spaghetti 405kcal
podwieczorek, kolacja: 0
Razem: 730kcal (o 230 za dużo :c)
Ilosc płynów: 1,5l
Cwiczenia: na zdj poniżej
W sobote było super, pojechałyśmy do miasta z moją bff i świetnie sie bawiłyśmy.
Niestety, poszłyśmy do McDonalda i zjadłam tam przynajmniej 1000kcal :c
Na szczescie przed i po McDonaldzie nic nie jadłam.
Od jutra musze zaczac od nowa diete 500kcal przez 7 dni (taką sobie wymyśliłam). Bede duuużo pic i cwiczyc oraz mało jesc.
Mam nadzieje, że jutro w szkole bedzie ok, bo zwykle co bym nie powiedziała, to jest źle i zawsze nie mam racji, nie jestem wysłuchiwana i czuje sie niepotrzebna i to samo jest w domu.
Mam pytanie: co moge jesc w ciągu dnia, żeby nie przekraczac tych 500kcal? Pomożecie? :c
Z góry dziekuje i życze miłego wieczoru motylki!
  • awatar lady_in_black: cóż, nie wiem, co możesz jeść...nie liczę. patrzę i tak oceniam mniej więcej, co o jakiej porze dnia ;) powodzenia. xoxo
  • awatar selfhate: siwetnie ci idzie ale naprawde lepiej zejsc do 500kcal ja ci polecam jesc wrzywam i owoce bo sa malo koaloryczne i beda po nich szybsze efekty, jesli chcesz to mozemy podyskutowac jzcze na priv czy cos x
  • awatar ocean desires ❤: pinger szwankuje. ale dobrze, że znowu jesteś z Nami :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Dziś trochę smutny wpis.
Cały dzień w szkole miałam wstyd w ogóle wyjść na korytarz. Moi koledzy szperali koleżankom w plecakach w poszukiwaniu zeszytu z zadaniem domowym i natrafili na mój Dziennik odżywiania (w moim plecaku). Zobaczyli wszystko co tam pisałam-przemyślenia, rysunki, bilanse, itd. Zaczęli mnie wyzywać od anorektyczki, chorej psychicznie i śmiali się ze mnie na głos przekazując plotki innym. To było okropne. Miałam ochotę iść do toalety i podciąć sobie żyły. Cały czas mam przed oczyma tych pokazujących na mnie palcami ludzi i ich śmiechy. Mam tylko nadzieje, że moja mama, która uczy w szkole nie dowie się od nikogo o tym zeszycie. Miałabym wtedy ogromne problemy. Jestem trochę zła na siebie bo kupiłam wafle ryżowe i zjadłam o dwa za dużo czyli o całe 72kcal za dużo. Jednakże podzieliłam się z kolegą więc równie dobrze mogłam zjeść całe opakowanie, ale on mi w tym pomógł bym tego nie zrobiła :)
Oto mój bilans:
Śniadanie: bułka z ciemnego pieczywa z szynką i warzywami- 130kcal
2 śn.: 4 wafle ryżowe- 144 kcal, pół kanapki z szynką i warzywami- 70kcal
Obiad: spaghetti- 224kcal
Podwieczorek, kolacja, przekąski: 0
Ćwiczenia: ze zdj
Ilość płynów: 1.35l
Razem: 568kcal
Mam pytanie- czy mówicie komuś o diecie? Jak was traktują w szkole? :)
  • awatar Pleaseeat0: Tak, jak powiedziałam mamie yo zaczęła mnie pilnować. Teraz jest istna masakra, gdy nie chce czegoś zjeść.
  • awatar Schudnąć 30 kilogramów: mnie też tak traktowali, kiedy zaczęto podejrzewać, że mam anoreksję ... nie ma co podcinać sobie z tego powodu żył - pomyśl o innych rozwiązaniach. możesz napisać do każdego z osobna i poprosić, aby przestali się z ciebie naśmiewać, że to cię rani // albo zmienić szkołę w najgorszym wypadku. nie noś ze sobą takich dzienników do szkoły.
  • awatar lady_in_black: nic się nie stało. jeśli tak zaczniesz myśleć, to zobaczysz, że problem nie istnieje. poza tym? robisz coś złego? :) chcesz kierować swoim życiem. polepszać siebie. jesteś konsekwentna i systematyczna? czy to są złe cechy? xoxo
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›
 

 
Jestem z siebie bardzo dumna. Wczoraj nie zjadłam praktycznie nic, tylko jeden biszkopcik i wypiłam 2l wody, a dzisiaj zjadłam na śniadanie kromke białego pieczywa z szynką i warzywami a na obiad jedną buchte (połączenie kluski śląskiej z bułką) z nadzieniem truskawkowym. Wypiłam w szkole pół litra wody zamiast drugiego śniadania w postaci kanapki i nie zamierzam już dziś nic jesc. O tym marzyłam-o tym, by umiec kontrolowac swój głód :)
Jeśli jutro dobrze pójdzie to postaram sie zjesc max 300 kcal i wypic duuużo wody. Jestem taka szcześliwa! Na dodatek dziś po przyjściu ze szkoły miałam okazje zjesc Marsa, ponieważ mama mi go kupiła, ale nie zjadłam.
Jedynym minusem tego, że nic w szkole nie zjadłam był okropny ból głowy i burczenie w brzuchu. Ale co sie nie robi dla kilku kg mniej :)
Mam do was pytanie: Co robicie, by rodzice nie dowiedzieli sie, że nie jecie, tyle ile oni chcą byście jadły? Macie jakiś sposób, by nie jesc obiadu?
Mam z tym problem, moi rodzice pilnują, żebym zjadała cały obiad, ponieważ już wcześniej miałam też problemy z odchudzaniem. Teraz musze jakoś po cichu kombinowac.
A jak wam minął dzień? :)







  • awatar bad habit: mam dokladnie ten sam problem, poki co nie jestem wychudzona i nie chudne w oczach, ale jak sie zacznie ta faza to bedzie z nimi ciezej. A nie mozesz powiedziec ze jestes super glodna zawsze w szkole i zaczac brac obiadow w pudelku? mozna je wyrzucac po drodze albo komus oddawac
  • awatar VBB: @somedaywillbeskinny: bo masz tendencje do tycia, to wybierz sie do dietetyka skoro rodzica tak zalezy na tym zebys jadla...
  • awatar somedaywillbeskinny: @VBB: Ok, to coś ci powiem. Półtrora roku temu zaczełam sie odchudzac i schudłam z 73kg do 60kg. Byłam wtedy idealnie chuda i szczesliwa. Ale rodzice i nauczyciele sie zorientowali, że kombinuje z odchudzaniem. Zaczeli mnie pilnowac, duzo karmic i przytyłam do wagi 66kg. Byłam nieszczesliwa. I do tej pory jestem. Próbowałam sie odchudzac jeszcze po zgrubnieciu zdrowo sie odżywiając i cwiczyłam a waga stała w miejscu. Wiec chce wrócic do dawnych metod, skoro te "zdrowsze" nie pomagaja. Przykro mi naprawde, bo wiem, ze pewnie rodzice znow sie dowiedza (prawda zawsze wychodzi na jaw, chocbym robila niewiadomo co) ale chce byc znów chuda jak kiedyś.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Ostatnio, nie wiem dlaczego nie mogłam sie zalogowac na pingera. Byłam bardzo zła, bo nie mogłam zapisywac tu ani swoich przemyśleń, ani bilansów. Dlatego założyłam sobie dziennik odżywiania :)
Codziennie zapisywałam każdy bilans i to, co miałam akurat na myśli. Wy też macie taki dziennik?
Hmm, co działo sie jeszcze u mnie...
Cały czas to samo. Mam wrażenie, że każdy dzień jest taki sam, nic sie nie zmienia. Zmieniło sie tylko to, że jestem chora i źle sie czuje. Mam katar, bolą mnie zatoki (głowa), masakra. Jeszcze jutro prawdopodobnie bede musiała isc do szkoły.
Poza tym, jestem troche przygnebiona. Bardzo trudno mi jest utrzymac diete, ciagle coś podjadam. To mnie bardzo denerwuje, jestem zła na siebie. Niestety nie moge przestac. Gdy patrze na siebie w lustrze, to robi mi sie nie dobrze. Gdy chce usiasc, to wałki tłuszczu przebijają mi sie przez każdą bluzke, czy nawet bluze.
Mam już tego dosc, ale z drugiej strony nie moge nad sobą zapanowac.
Nie wiem, czy bede dalej prowadziła tego bloga.



Jeszcze jedno! Możecie mnie znalezc też na instagramie, asku i tumblrze :)
Ask.fm: http://ask.fm/helloitskye
Instagram: @lilvcspvrkle
Tumblr: http://lilactwinklewinkle.tumblr.com/
http://badassgurlzz.tumblr.com/
Zapraszam do komentowania, lajkowania (jeśli coś sie spodoba), obserwowania i pytania. Bedzie mi bardzo miło :)
Dobranoc, do jutra!
  • awatar lady_in_black: prowadź ;) blog pomaga. ja też nie mogłam się zalogować i jak przeglądam blogi ten problem pojawia się..non stop -.- z tym odchudzaniem. jak patrzę na sb myślę- przytyłam? gruba jestem.. a jak mierzę dawne ciuchy- naprawdę tak schudłam? chyba psycha nawala. :/ xoxo
  • awatar somedaywillbeskinny: @PerfectLook<3:dzieki! @Gruby Dietetyk:dziekuje! :* @gość: Też jestem słaba psychicznie, ale postaram sie byc silna, ty też dasz rade na pewno! :*
  • awatar Gruby Dietetyk: Nie ważne ile razy człowiek upadnie, ale ile razy się podniesie! :) I tego się musimy trzymać! Ja mam za sobą miliony upadków, tysiące straconych dni i wciąż za dużo kilogramów, ale damy radę! Pewnego dnia spełnimy swoje marzenia! Trzymam za Ciebie kciuki! :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (5) ›
 

 
Dzis znowu zawalilam! Jestem na siebie okropnie zla. Bylo mi w szkole slabo, wiec poszlam do sklepu i kupilam Marsa...nie wierze. Jestem strasznie glupia, nie panuje nad soba. Smutno mi teraz, jak patrze na swoje okropne cialo i mysle ze moglam nie jesc tego batona :(
Przynajmniej dzis w szkole bylo dosc fajnie. Zajelam wreszcie wymarzone miejsce przy oknie, oczywiscie siedzac sama.A wy, lubicie siedziec same?Ja mam fobie apropo siedzenia z kims, kolo kogos XD
Zawsze, gdy ktos kolo mnie siedzi, to poprawiam bluzke tysiac razy, zeby nie zobaczyl mojego okropnego brzucha, ktory sie przebija przez bluzke. Taki juz mam nawyk wpisany w psychike, no niestety. Przeszkadza mi strasznie moj brzuch, to moj najwiekszy kompleks.
Ok, to teraz bilans:
sniadanie: dwie kromki ciemnego pieczywa z Almette- 120kcal
2 sn. w szkole: bulka pszenna, szynka, ser, papryka-200kcal
obiad: 1/4 udka z kurczka gotowanego, 250ml zupy krupniku- 143.6 kcal razem
kolacja: 1/2 bulki z bialego pieczywa z szynka i papryka-150kcal
przekaski: Mars- 300kcal (?)
Ilosc plynow: 2x250ml herbaty zielonej, butelka wody
Razem kcal: 913.6
Cwiczenia: 0 :(
Milej nocy motylki! :)
  • awatar sunset060: Ja nie wiem co się dziej, ale nagle siedzę z czterema osobami na raz (w tym moja BFF z którą siedzę już z 3 lata). Znalazłam sobie właśnie taką osobę jak moja P. i przed nią się nie wstydzę. Jest jeszcze M. ale ona chodzi do klasy równoległej i nie siedzimy razem, ale przed nią też niczego nie ukrywam. No może mojego bloga... ^-^
  • awatar Your_Drug: Bez przesady. ;D Jeszcze nikt od jednego batona nie umarł.. ;P
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Dzis niestety strasznie zawalilam bo zjadlam az 1130 kcal, czyli az o 330 za duzo :(
Moglam z czegos zrezygnowac...no ale trudno, przynajmniej zrobilam cwiczenia.
Slabo sie jakos czulam w szkole, moze to przez pogode, bo dzis byla bardzo "spiaca" (padal deszcz). Bylam na zakupach i kupilam swietne perfumy, ktore juz dawniej chcialam kupic- o zapachu gumy balonowej. Pieknie pachna, jak te gumy orbit dla dzieci :D
Oto moj dzisiejszy bilans:
sniadanie: dwie kromki jasnego pieczywa, dwa plasterki szynki z kurczaka (po jednym na kazdej kromce) i papryka- 135 kcal
2 sniadanie w szkole: buleczka (biale pieczywo) z makiem- 119 kcal (moglam nic nie jesc w szkole ale nie dalabym rady bo slabne)
obiad: piers z kurczka, garstka ryzu, ogorek- 336 kcal
podwieczorek: 0 kcal
kolacja: platki owsiane, mleko, rodzynki-535 kcal. Tutaj mnie troche zdziwilo, ze platki owsiane sa tak kaloryczne (tak pisze w apce w ktorej obliczam "Tabela kalorii" ) i w sumie kolacja to byl najbardziej kaloryczny posilek dnia a najmniej sie najadlam :/
Przekaski: jablko- 4.4 kcal
Ilosc plynow: 250 ml herbaty do sniadania, butelka wody w szkole, herbata pokrzywowa 350ml=1,1 l
Cwiczenia sa pokazane na zdj nizej.
Dziekuje, ze jestecie i milej nocki! :)
  • awatar chocogirl: super ;p ja rano nie jem bo nie mam czasu ale dopiero w szkole po pierwszej lekcji xD to moze najedz sie rano a do szkoly bierz banana i jablko + pare wafli ryzowych\jogurcik
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Chciałam bardzo podziekowac osobom, ktore przeczytaly i skomentowaly moj ostatni post. Jesli widze, ze jestescie i mnie wspieracie, to czuje sie silniejsza, czuje, ze dam rade.
Ostatnio (no,juz moze pol roku jak nie wiecej) bardzo potrzebuje takiego dopingu. Wiekszosc ludzi mnie krytykuje, smieje sie ze mnie. Praktycznie zostala tylko moja BFF, z ktora uwielbiam gadac i sie spotykac. Ona tez ma tu konto i wspiera mnie w walce o wymarzone cialo, jej pseudo tutaj to @chocogirl. Bez niej moje zycie byloby szare bez wyrazu, a gdy sie spotykamy jest szaro ale przynajmniej nie pada deszcz, czasem nawet pojawi sie zza chmur slonce. Dziekuje Ci, ze jestes!
Dzisiaj poklocilam sie z mama. Powiedziala, ze ma dosc mojego pyskowania i tego, ze ciagle "udaje", ze mi smutno. Noi odkryla nowe blizny na mojej rece. Wziela mi telefon i boje sie, ze wezmie tez laptopa. Wiec nie miejcie mi tego za zle, jesli nie bedzie sie tu pojawiac zaden wpis.
Mam juz dosc mieszkania z nimi, chcialabym wreszcie sie wyprowadzic, bo nie dosc, ze mam problemy ze soba, to jeszcze oni drwia ze mnie i z mojego samopoczucia, myslac, ze udaje.
No, ale trudno. Przynajmniej bede dazyc do utraty wagi :)
Moj dzisiejszy bilans:
sniadanie: chleb razowy- 3 kromki=133.8 kcal, 3 plastry szynki z kurczaka- 43.8, papryka, salata
2 sniadanie: jajko- 77.5 kcal (razem ze sniadaniem to 256.4 kcal. Niestety nie moglam obliczyc innych kcal bo do tego uzywam apki a nie mam telefonu)
obiad: gotowane udko kurczaka, garstka brazowego ryzu, salatka= ogorek, pomidor, lyzka oliwy z oliwek, salata
podwieczorek: 0 kcal
kolacja: 0 kcal
Ilosc plynow: 350ml zielonej herbaty do sniadania, kawa 350ml, szklanka wody z cytryna 350ml= 1050ml
Cwiczenia: 20 przysiadow, 20 brzuszkow, 20 sklonow.
Mam strasznie slaba kondycje przez problemy z sercem i plocami :/
Waga: 68kg, ughhh
I dzis zrobilam wymiary:
Talia:77cm
Biust:95cm
Biodra:103cm
Udo:58cm
Łydka:38cm
Ramie:28cm
Mam pare pytan :)
1.Czy wy tez klocicie sie z rodzicami? O co najczesciej?
2.Gdzie na laptopie mozna obliczyc kcal? Zeby bylo duzo tych produktow i w typowych miarkach
3.Co moge wziac do szkoly do jedzenia by wytrzymac te 7/8 godzin? Mam taki problem, ze po kilku lekcjach juz kreci mi sie w glowie i slabne, a na wf to o mamo, nie moge zrobic drugiego okrazenia bo slabne i mroczki przed oczami :/
Pomyslalam, ze moze odwaze sie i dodam zdj moich tlustych nog...tylko sie nie przestraszcie ;)
Milej nocy i powodzenia z dieta, motylki!
  • awatar Ondiblondii: Hej!swietnie prowadzisz bloga,pewnie wpadne jeszcze nie raz:) OBSERWUJE.Zapraszam do mnie do Obserwowania ! Pozdrawiam
  • awatar cryforthemoon: Stanowczo nie wyglądasz na taką wagę, a o wiele, wiele mniej bym Ci dała.
  • awatar sunset060: 1. Ja się z matką kłócę prawie codziennie, a to o nieporządek, o to, że mało jem, o to, że późno odrabiam lekcje, albo o to, że bardzo dużo oglądam anime. ;P 2. Ja nie używam takich apek, ale może też zacznę... (?) 3. Jak chcesz naprawdę się odchudzać to musisz wytrzymać, ja zanim zaczęłam CODZIENNIE w szkole zjadałam ogromne śniadanie, całe drugie śniadanie + np. pączek ze sklepiku, duży obiad, ale bez kolacji. Teraz jedyne co jem w szkole to najwyżej ćwiartka jabłka i ćwiartka kanapki (oczywiście ciemny chleb) z sałatą, a do tego na każdej przerwie piję 2 kubki wody. Może moje rady nie są profesjonalne,bo jestem nowa, ale na pewno są od serca. Powodzenia ^-^
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (9) ›
 

 
Jestem Martyna, mam 15 lat i chodze aktualnie do 3 kl. gimnazjum.Jestem lesbijka. W wolnym czasie lubie spotykac sie ze znajomymi, sluchac muzyki i jezdzic na deskorolce. Uwielbiam koty, a slucham rocka, hip hopu, trapu...co wpadnie w ucho :)
Moim ulubionym wykonawca jest SOKO i Kali, a zespolem Arctic Monkeys.
Zalozylam bloga po to, by zmotywowac sie do diety...
Mianowicie mam duze kompleksy na punkcie swojego wygladu. Pomyslalam, ze jesli bede tu opisywac swoj bilans i dodawac "thinspiracje", to szybciej osiagne wymarzona wage. Juz raz mialam przygody ze swoja waga, ale po straceniu duzej ilosci kilogramow znow przytylam. Postanowilam, ze powroce do diety i z mala pomoca tego bloga i czytelnikow mi sie to uda :)
Mam nadzieje, ze bedziecie mnie wspierac, bo bardzo mi na tym zalezy.
Do nastepnego wpisu!
  • awatar tuusiak: Dziękuję za Twoje komentarze. Między innymi dzięki nim wiem, że dam radę bo ktoś mnie wspiera! Ja również wspieram Ciebie, pamiętaj o tym :D
  • awatar Kropla deszczu: Powodzenia :)
  • awatar emilietta.: Trzymam kciuki :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (8) ›